Podsumowanie 1. kolejki I ligi gr. południowej

Napisany przez w kategorii 1. liga gr. południowa, Newsy ligowe, Rozgrywki krajowe.

Podobnie jak w grupie północnej, tak i w południowej nie odnotowano żadnego remisu. Mecz Bogdańczowic z Głogówkiem przeniesiony na połowę września.

Sokół Kolbuszowa Dolna – LKS Goczałkowice-Zdrój 0:1 (0:1)
bramka: Wołczyk 3

Sokół: Koman – Krystel (79. Nazarko), Olejarczyk, Dobrzańska, Kaznecka, Bochenek, Wdowiak, Motyka, Mokrzycka, Kot, Korab (85. Krysa)

LKS: Kuś – Dzida, Madeja, Mandla, Piesiur (80. Nowok), Polnik, Przemyk (65. Deda), Skaba, Wachulec, Wołczyk (46. Janaszak), Zientek (90.Nowak)

Sprawdziło się powiedzenie, że „szybko strzelona bramka ustawiła mecz”. Już w 3. minucie Ilona Dobrzańska niemalże „wyłożyła” piłkę rywalkom w polu karnym. Choć koleżankom udało się naprawić jej błąd, na strzał Patrycji Wołczyk z 30 metrów już nie było mocnych. Pomimo przejęcia inicjatywy przez gospodynie, bramka Justyny Kuś pozostała niezdobyta. Zadecydowała niedokładność i brak zdecydowania, choć „Sokółki” na pewno nie mogą powiedzieć, że przeszły „obok meczu”.

AZS II Wrocław – ISD-AJD GOL Częstochowa 2:0 (2:0)
bramki: Lenart 15 (samobójcza), Czudecka 43

Wrocław: Sapor – Korda (60. Kufel), Baginska, Kaczorowska, Iwaśko (60. Kutna), Parka, Sztuka, Urbaniak, Seńków, Czudecka (75. Nowaczyk), Napieracz

Częstochowa: K. Ciupa – Rokosa (55. Miniak), Wójcik, Wodarz, Tarabasz, Czaja, (78. Woszczyńska), Rak (46. Sulisz), J. Ciupa, Chóras, Lenart, Knejska

Beniaminek nie przestraszył się bardziej doświadczonego rywala od początku dominując na swoim boisku. Rezerwy AZS-u pokazały nieustępliwość i ambicję, dając do zrozumienia, że kwestią czasu jest gdy będą chciały przebić się do pierwszego zespołu. Pomimo wielu prób, głównie po stronie wrocławianek, wynik ustalony został już w pierwszej połowie.

KS Rysy Bukowina Tatrzańska – LUKS Sportowa Czwórka Radom 3:4 (3:2)
bramki: Półtorak 2, Maciążka 7, Darda 41 – Zielińska 23 i 38, Płóciennik 53, Wiaderna 82

Rysy: Dulak – Krywoborodenko (39. Kupla), Darda, Jurkowska, Nowobilska, Misiura, Biel (76. Morawczyńska), Żak, Martinczak, Maciążka, Półtorak

Radom: Wicik (46. Snopczyńska) – Chrzanowska, Dobrowolska, Gołębiowska (70. Pieniący), Marcinkowska, Mućka, Okrój (46. Wiaderna), Płóciennik, Stefańska, Szydło, Zielińska

Spotkanie pomiędzy beniaminkiem rozgrywek a 4. drużyną poprzedniego sezonu obfitowało w znacznie większe emocje niż można było zakładać w przedmeczowych zapowiedziach i skończyło z mianem najciekawszego widowiska pierwszej kolejki.

Gospodynie weszły w mecz znacznie lepiej, skutecznie kontrując w 2. i 7. minucie meczu. Obie bramki należy zapisać na konto obrończyń, które dopuściły do prostopadłych podań i pozostawiły wszystko w rękach Izabeli Wicik. W obu przypadkach bramkarka była bez szans. „Czwórka” dość szybko jednak otrząsnęła się po zimnym prysznicu i doprowadziła do wyrównania. Najpierw radomianki skopiowały akcję rywalek z początku meczu, a następnie wprawiły w zachwyt obserwatorów pięknym strzałem z dystansu. Obie bramki były autorstwa Aleksandry Zielińskiej. Ku zaskoczeniu piłkarek w biało-czarnych strojach to Rysy schodziły jednak na przerwę z prowadzeniem… Drugą połowę wrocławianki rozpoczęły od dwóch zmian, w tym bramkarki oraz z dużo większą koncentracją. Mnożące się błędy indywidualne i nieustający pressing bardziej doświadczonych piłkarek z Radomia przyniósł dwa kolejne gole dla przyjezdnych. Ostatecznie w spotkaniu padło aż 7 goli.

Wanda Kraków – Resovia Rzeszów 1:6 (0:4)
bramki: Zaporowska 47 – Janas 5, 23 i 41, Zaporowska (35 samobójcza), Balicka 55, Rzeszut 90+2

Wanda: Tataruch – Górecka, Kamieńska, Kaźmierowska, Kowal (66. Dzwolak), Król, Mucha (46. Klima), Nieroda, Płaza (77. Nowak), Żak, Zaporowska

Resovia: Niemiec – Balicka (63. Błażejowska), Czyż, Furdak (63. Rzeszut), Janas (82. Markowicz), Kiełtyka, Kudła (46. Chorzempa), Kurasz (75. Paterek), Matuszek, Murias, Pajda (46. Kaziuk)

Trudno było wyobrazić sobie tak słaby początek sezonu w wykonaniu Wandy. Pomimo kilku zmian w składzie w stosunku do poprzedniego sezonu, zespół przystępował do meczu z rywalem dysponującym podobnym potencjałem. Przebieg meczu pokazał jednak jak daleka jeszcze droga przed krakowiankami. Bezlitośnie wykorzystywane przez Resovię stałe fragmenty gry i mnóstwo błędów w obronie dały przyjezdnym kolosalną przewagę w postaci czterobramkowego prowadzenia do szatni. Druga połowa była już tylko formalnością i nawet honorowe trafienie Karoliny Zaporowskiej nie zmaże blamażu. Zbliżający się mecz z drugą drużyną AZS-u Wrocław może być dla Wandy testem nie do zdania.

Zostaw komentarz

  • (will not be published)