Futsal: AMP – półfinał północny. [Relacja]

Napisany przez w kategorii Futsal, Mecze, Newsy, Newsy ligowe, Rozgrywki krajowe, Rozwój kobiecej piłki, Włącz się do gry.

Sportowo to były bardzo dobre półfinały. Byliśmy świadkami wielu naprawdę dobrych spotkań. Niestety wszystko to co dobre zniweczyli organizatorzy, którym za całokształt należy się najgorsza z możliwych ocen.

O tym dlaczego jesteśmy tak zniesmaczeni, napiszemy pod koniec. Najpierw poruszmy sprawy radosne i te bardziej związane z futsalem. Potem będziemy ciskać gromy.

Sprawy sportowe:

Finał:
To był udany turniej dla drużyn ze stolicy Wielkopolski. Poznań bowiem zdominował i podbił Warszawę. Na UAM nie było mocnych w tym turnieju. Duża ilość strzelonych goli i czyste konto bramkarza. Godne oklasków. AWF po kilu latach posuchy wreszcie udowodnił, że zalicza się do czołówki. Poradził sobie w grupie śmierci i po drodze pokonywał kolejne szczeble. Padł dopiero w finale. UAM potwierdził tym turniejem swoje złote ambicje, a AWF groźnie pokiwał palcem w stronę południowych drużyn.
UAM Poznań – AWF Poznań 2:0

Mecz o III miejsce:
Honor stolicy uratował zespół AWF Warszawa, dla którego to również był dobry turniej. Świetne wyniki w grupie i dobra gra w dalszych etapach, pokazała dlaczego to ten zespół bardzo często wymienia się w kontekście medali. Dopiero po sam koniec ta drużyna nieco przygasła. Co innego zespół z Gdańska. To pewnego rodzaju miła niespodzianka. Patrząc chociażby na same AMP finały, które w poprzednim roku miały miejsce w Gdańsku to AWFiS poczyniła kolosalny postęp i w grze, jak i w organizacji gry. Jesteśmy ciekawi co pokaże w finałach w Poznaniu.
AWF Warszawa – AWFiS Gdańsk 3:2

Mecz o V miejsce:
Nie ma ani wygranych ani przegranych. Te dwie drużyny zasłużyły na grę w finałach i udało się. Zespół Tomasza Aftańskiego jak zawsze radował oczy futsalowych koneserów świetną organizacją gry i kombinatorstwem w polu karnym. Drużyna gospodarzy turnieju zaczęła turniej z wysokiego ,,C”, ale pod koniec, podobnie jak w AWF Warszawa, zabrakło sił na końcówce.
Uniwersytet Gdański – Uniwersytet Warszawski 2:1

Mecz o VII miejsce:
Spotkanie o być a nie być na finałach toczyło się w iście szalonym tempie. Uniwersytet Warmińsko Mazurski wydawał się być faworytem meczu, ale to szybko zostało zweryfikowane przez boisko. Uniwerek z Łodzi nie dał bowiem najmniejszych szans drużynie z Warmii i Mazur i w okazały sposób awansował do AMP w Poznaniu. Olsztyn na następne mistrzostwa musi wzmocnić atak. Solidna defensywa i gra z kontry jest dobrą taktyką przeciw lepszym. Na te zespoły, które prezentują podobny poziom to samobójstwo.
Uniwersytet Łódzki – UWM Olsztyn 5:1

Sprawy turniejowe:

Największym rozczarowaniem okazała się drużyna ze Szczecina. Finalista poprzednich Akademickich Mistrzostw Polski w Gdańsku nie dość, że poradził sobie w grupie (owszem, w grupie śmierci, ale jednak) to nie zaprezentował w żadnym meczu oczekiwanego poziomu. Uniwersytet Szczeciński zajął ostatecznie miejsce IX w turnieju półfinałowym, ale zdobył je w bólach. Do tego wszyscy zapamiętali lanie, jakie US dostał w grupie C od AWF-u Warszawa. Przypomnijmy stołeczna drużyna wygrała aż 9:0.

Końcowa klasyfikacja. (Do finałów awansowały zespoły z miejsc 1-7)
1. Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu
2. Akademia Wychowania Fizycznego w Poznaniu
3. Akademia Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie
4. Akademia Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku
5. Uniwersytet Gdański
6. Uniwersytet Warszawski
7. Uniwersytet Łódzki
8. Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie
9. Uniwersytet Szczeciński
10. Politechnika Gdańska
11. Politechnika Łódzka
12. Uniwersytet Technologiczno-Humanistyczny w Radomiu
13. Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie
Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu
Uniwersytet Medyczny w Łodzi
Szkoła Główna Handlowa w Warszawie
17. Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Lesznie

Sprawy organizacyjne:

Przechodzimy do tego co złe, smutne i dołujące…

Na początku było śmiesznie. Choć śmiech ten był tylko próbą odrzucenia złości. Nikt nie spodziewał się jednak, że to dopiero początek jednej, większej całości. Jeszcze przed turniejem potrzebne były kolejne losowania. Wywołało to ogromne poruszenie. Zmiany bowiem nie były małe, ale duże. Powstała miedzy innymi grupa śmierci i dwie bardzo łatwe grupy. Teorie spiskowe sypały się więc jak z rękawa…

Kiedy nadszedł czas turnieju okazało się, że uczestnicy są golutcy w wiedze. Każda drużyna musiała bowiem na własną rękę ogarnąć skąd, dokąd, jak i czym. Nie było nigdzie żadnej informacji czy mapki (np. jak z akademików UW dojechać najlepiej na Marymocnką 34). Informacja o imprezie integracyjnej też roznosiła się pocztą pantoflową, ponieważ zabrakło oficjalnej informacji (wybaczcie ale nie każdy sprawdza facebooka, a na halach prosiło się o oficjalne ogłoszenie). Można więc powiedzieć, że od początku turnieju każda z drużyn musiała wszystkie bieżące informacje zdobywać na własną rękę. Organizatorzy uznali bowiem, że nie muszą się przemęczać w tej kwestii i ,,jakoś” to wszystko do każdego dotrze.

To wszystko to jednak jedno wielkie nic w porównaniu z tym co czekało nas dnia ostatniego kiedy toczyły się najważniejsze boje o miejsca w turnieju finałowym. Nie udało się naprawić (czy może nie chciało się?) tablicy z zegarem i wynikiem, która zepsuła się w sobotę popołudniu. W niedziele, trenerzy musieli więc co kilka chwil podbiegać do stolika sędziowskiego i sprawdzać na laptopie ile jeszcze do końca. Kiedy jednak już wszystko było jasne. Kiedy rozegrano ostatni mecz turnieju… pojawiła się cisza. Wszystkie drużyny czekały na ,,zakończenie” turnieju. Nie chodzi już o medale czy puchary, ale oczekiwano na cokolwiek. Nawet na zwykłe słowa gratulacji. Tymczasem po finałowym meczu sędziowie i organizatorzy spakowali swoje rzeczy i wybyli z hali. Pozostały tylko uczestniczki, sztab szkoleniowy i kibice. Nikt nic nie powiedział, nikt o niczym nie zawiadomił. Po prostu czekano. Po kwadransie i kilku nerwowych telefonach rozniosła się informacja, że można wracać do domów. Bo i tak nikt nie przyjdzie i nic się nie będzie działo.

Drużyny dziewczęce zostały potraktowane na tym turnieju bardzo po macoszemu. Niesmak jest tym większy, że w kwestii męskiego futsalu znacząco starano spełnić się oczekiwania. Paniami natomiast nie przejmowano się zbytnio.

Organizacyjnie był to najgorszy turniej AMP Futsalu Kobiet od kilku naprawdę dobrych lat. Pozostawił niesmak i gorycz wśród wszystkich uczestniczek.

Widać warszawski AZS chyba nie do końca rozumie ideę kobiecej odmiany tego sportu i uważa, że wcale nie musi się dokładać do rozwoju kobiecej piłki. No chyba, że ta odnosi znaczące sukcesy. Wtedy jest pierwszy w kolejce do orderów. A tak, to co? Futsalistki do garów ? …

Komentarzy: Jeden

  1. Agnieszka

    Zdziwiona jestem, że ta notka odnośnie spraw organizacyjnych jest taka krótka.
    organizacja była tak fatalna, że o jej minusach można napisać epopeje i to trzy tomy co najmniej.
    AZS powinien staranniej dobierać uczelnie, które to organizują…. bo klimat AMP ulotnił się tak szybko jak organizatorzy po turnieju….

Zostaw komentarz

  • (will not be published)